wtorek, 5 października 2010

"timetable" of life

Tytuł tego posta jest wynikiem dostrzeżenia prawdziwości słów Koheleta "Każda rzecz ma swój czas" Koh 3,1.
Bezpośrednim impulsem do takich przemyśleń było rozpoczęcie studiowania II kierunku studiów. Niestety, zamiast tak, jak w większości przypadków - studiowania prawie równolegle z pierwszym, u mnie jest tak, że jestem na końcówce I i zaczynam II...
Z jednej strony fajnie, bo kierunek, który wybrałem, już od pewnego czasu "chodził za mną", tylko jakoś "nie było okazji", żeby go rozpocząć... aż do teraz... I jest we mnie radość i wdzięczność, bo także mogłem zobaczyć jak wielkim darem jest móc studiować - (szkoda, że trzeba było trochę do tego dojrzeć...)
Nie mniej, jest takie uczucie, że mimo wszystko ten okres, w którym studia (czyt. nauka na "pełny etat") stanowiły trzon mojego życia już minął, że teraz trzeba iść dalej, że trzeba iść do przodu... Tu też przypominają mi się słowa o. Piotra Rostworowskiego EC, że w życiu musi być pewna dynamika, że nie można się zatrzymywać w miejscu, że trzeba iść cały czas naprzód...

Brak komentarzy: